Treść zadania:
Nie możemy odpuścić ani chwili wrogowi, a więc z ukrycia kontroluj sytuację u Psów Nocy i na bieżąco informuj o jakichkolwiek zmianach. Gdyby ktoś niepożądany usiłował wedrzeć się na dalsze tereny stada, atakuj. Jeśli będzie to większa grupa, natychmiastowo wszczynaj alarm. W czasie twoich przeszpiegów, stado będzie szykować się do nadchodzącej bitwy. Niby wiemy czego się spodziewać - ale pojedyncze jednostki lubią czasem narozrabiać. Widząc ostateczny rozruch na skradzionym nam terenie, czym prędzej cofasz się i powiadamiasz naszą sforę, która bez wahania stawi opór wrogowi.
"Musisz ukryć się na łące i uważnie obserwować z daleka Stado Nocy, jeśli zaczną zbliżać się do Nas to cofnij się i zawiadom o tym wojowników, jeśli jedna osoba zaatakuje Cię chociażby z ukrycia to musisz walczyć." powtórzył sobie jeszcze raz słowa Choco w głowie i skinął głową.
-Zrozumiałem. - odpowiedział i nie zwlekając podniósł się z miejsca. Ruszył w las spokojnym spacerem, węsząc i uważnie się wokół rozglądając czy aby kogoś podejrzanego w pobliżu nie ma. Aby dotrzeć na do niedawna ich łąkę zdecydował się przejść lasem.Obawiał się, że ktoś ze Stada Psów Nocy mógł pilnować głównej drogi z polany na łąkę, a ryzykować wykryciem wcale nie chciał. Obszedł las otaczający łąkę aby znaleźć jak najlepsze miejsce do obserwacji. Schowany w zaroślach przyglądał się uważnie wrogowi, który mimo późnej pory był na nogach. Czyli już się przygotowywali. Może jednak zmienili zdanie i wolą zaatakować w nocy lub nad ranem?Chociaż to by było trochę dla nich niebezpieczne. Stado Psich Serc też jest gotowe do wojny i tak łatwo się nie da. Jest nas przecież więcej, a zwiadowcy i stróże wciąż stoją na warcie - pomyślał. Jednak spora część stada spała i wypoczywała. Byli prawie pewni, że atak nastąpi jutro.A gdyby nawet zostali wszyscy zbudzeni to nie każdy byłby w stanie od razu walczyć. Patrzył jak Stado Psów Nocy przygotowuje się do ataku na SPS. Zbyt zajęci nie zauważyli,że ktoś obcy był w pobliżu. A powinni.
-Nieostrożni.- szepnął do siebie. Znalazł wzrokiem wśród psów czarną suczkę i kasztanowego basiora o których wcześniej mówiła Elektrika, że są to Alphy stada. Tak jak mówiła,trzymali się razem i razem wydawali rozkazy, które członkowie stada potulnie wykonywali. Znalazł też dobermana - suczkę, która według słów Elektriki jest przywódcą wojowników. Nie słyszał ze swojego miejsca zbyt dobrze co cała trójka mówiła, więc zbliżył się jeszcze bardziej do stada na ile tylko mógł to zrobić. Wciąż musiał mocno się skupiać,by coś usłyszeć ale jednak coś wyłapać mu się udało.
- ...co z tego, że są już zmęczeni. Będą mieli jeszcze kilka godzin żeby odpocząć.To całe Stado Psich Serc nie zaatakuje przed nami, zresztą nie wiedzą kiedy my zaatakujemy ich. Mamy w takim razie jeszcze dużo czasu.-usłyszał surowy głos czarnej suczki, która jak go pamięć nie myliła, na imię miała Ellen.
-Jesteś tego pewna? A ta co tutaj była, Sonny. Zniknęła tak nagle. Skąd mamy wiedzieć, że to nie był szpieg? Na pewno nie jest jedyną,która nas obserwowała i obserwuje. - odezwał się samiec stojący obok niej. Omen jeśli dobrze zapamiętał. Zanim zdążyła mu odpowiedzieć suczka rasy doberman wtrąciła się w ich wymianę zdań.
-Nie ma nikogo podejrzanego w pobliżu a Stado Psich Serc smacznie śpi na swojej polance. Tak przynajmniej mówią zwiadowcy. Nie wydaje mi się,aby się spodziewali ataku.- powiedziała.
-A nie mówiłam? - Zatriumfowała Ellen obserwując swojego partnera. Więc my też możemy spokojnie odpocząć. Karen,przekaż stadu, że atakujemy o świcie. Wszyscy mają być zwarci i gotowi.
Po słowach Alphy wszyscy się rozeszli w swoje strony. Po cichu zdecydował się opuścić okolice łąki i zbliżyć do polany. Chciał przekazać komuś informacje,kiedy nastąpi atak. Stado musiało być przygotowane aby móc się obronić i wywalczyć z powrotem swoje tereny. Dla Hollow'a wydawało sie to absurdalne,że musieli walczyć o swoje własne tereny tylko dlatego, że jakieś tam stado sobie je zajęło. Był już w połowie drogi do jeziora, gdy usłyszał tuż obok szelest i wark.Odskoczył na bok. Uniknął dzięki temu odruchowi obrażeń ze strony wilka, który zaraz znów zaatakował i skoczył na Hollow'a kłapiąc zębami w stronę jego szyi.Warknął.
-Wiedziałem, że jesteście cos za spokojni.Jesteś szpiegiem, prawda? I to nie pierwszym, wiem o tym dobrze. Ale nikt nie chce uwierzyć i wszyscy są pewni że nie znacie w ogóle naszych planów!- odwarknął i uniósł pysk, żeby zawyć i zaalarmować swoje stado. Tak, musiał być członkiem Stada Psów Nocy. Czarny rzucił się na niego zanim zdążył wydać z siebie jakiś dźwięk i wgryzł się w przednią łapę nieprzyjaciela, która zaczęła obficie krwawić.Ten jednak odepchnął Hollow'a,którego odrzuciło na kilka metrów. Szybko jednak się ogarnął i przygotował się do obrony albo ponownego ataku.Samiec z którym walczył był zdecydowanie lepszej budowy i był większy, ale czarny nie miał zamiaru się poddać nawet jeśli miał nieduże szanse na wygraną. Odskoczył na bok,kiedy basior na trzech łapach rzucił się w jego kierunku i od razu z powrotem do niego doskoczył i wgryzł się w jego drugą łapę, tak samo doprowadzając do tego aby nie był w pełni zdolny,żeby z niej korzystać. Tamten zaskomlał z bólu i upadł przodem na ziemię,a Hollow wgryzł mu się w szyję i przebił tętnicę. Odszedł na kilka kroków, bo przeciwnik zaczął wierzgać tylnymi łapami,wyjąc w agonii. Czarny zaczął iść dalej przez las,zmienił jednak kierunek nad rzekę, która była bliżej niż jezioro. Tam zaspokoił pragnienie i odpoczął przez kilka minut.
Obserwował Stado Psów Nocy aż do świtu.Sam zdążył się wyspać i zbudzić jeszcze zanim ktoś ze stada wroga się podniósł. Zapolował na jakiegoś zająca. Po śniadaniu wrócił na swoje miejsce obserwacji. Przez kilka minut obserwował jak Alphy wychodzą z jaskini wraz z dowódcą wojowników i budzą resztę stada. Uznał to za najlepszy moment,by ostrzec swoich, więc jak najszybciej pobiegł w stronę polany. Na swojej drodze jednak napotkał jeszcze Samicę Deltha.
-Witaj, Nukri. - powitał ją,ale nie zwlekał i nie czekał na jej odpowiedź. - Stado Psów Nocy zbiera się właśnie do ataku.
- Witaj. - Odpowiedziała.- Już? Tak coś czułam.Biegnij i powiadom stado. - poleciła czarnemu a ten skinął i ruszył dalej,by pobudzić ich stado do działania.
Nie możemy odpuścić ani chwili wrogowi, a więc z ukrycia kontroluj sytuację u Psów Nocy i na bieżąco informuj o jakichkolwiek zmianach. Gdyby ktoś niepożądany usiłował wedrzeć się na dalsze tereny stada, atakuj. Jeśli będzie to większa grupa, natychmiastowo wszczynaj alarm. W czasie twoich przeszpiegów, stado będzie szykować się do nadchodzącej bitwy. Niby wiemy czego się spodziewać - ale pojedyncze jednostki lubią czasem narozrabiać. Widząc ostateczny rozruch na skradzionym nam terenie, czym prędzej cofasz się i powiadamiasz naszą sforę, która bez wahania stawi opór wrogowi.
"Musisz ukryć się na łące i uważnie obserwować z daleka Stado Nocy, jeśli zaczną zbliżać się do Nas to cofnij się i zawiadom o tym wojowników, jeśli jedna osoba zaatakuje Cię chociażby z ukrycia to musisz walczyć." powtórzył sobie jeszcze raz słowa Choco w głowie i skinął głową.
-Zrozumiałem. - odpowiedział i nie zwlekając podniósł się z miejsca. Ruszył w las spokojnym spacerem, węsząc i uważnie się wokół rozglądając czy aby kogoś podejrzanego w pobliżu nie ma. Aby dotrzeć na do niedawna ich łąkę zdecydował się przejść lasem.Obawiał się, że ktoś ze Stada Psów Nocy mógł pilnować głównej drogi z polany na łąkę, a ryzykować wykryciem wcale nie chciał. Obszedł las otaczający łąkę aby znaleźć jak najlepsze miejsce do obserwacji. Schowany w zaroślach przyglądał się uważnie wrogowi, który mimo późnej pory był na nogach. Czyli już się przygotowywali. Może jednak zmienili zdanie i wolą zaatakować w nocy lub nad ranem?Chociaż to by było trochę dla nich niebezpieczne. Stado Psich Serc też jest gotowe do wojny i tak łatwo się nie da. Jest nas przecież więcej, a zwiadowcy i stróże wciąż stoją na warcie - pomyślał. Jednak spora część stada spała i wypoczywała. Byli prawie pewni, że atak nastąpi jutro.A gdyby nawet zostali wszyscy zbudzeni to nie każdy byłby w stanie od razu walczyć. Patrzył jak Stado Psów Nocy przygotowuje się do ataku na SPS. Zbyt zajęci nie zauważyli,że ktoś obcy był w pobliżu. A powinni.
-Nieostrożni.- szepnął do siebie. Znalazł wzrokiem wśród psów czarną suczkę i kasztanowego basiora o których wcześniej mówiła Elektrika, że są to Alphy stada. Tak jak mówiła,trzymali się razem i razem wydawali rozkazy, które członkowie stada potulnie wykonywali. Znalazł też dobermana - suczkę, która według słów Elektriki jest przywódcą wojowników. Nie słyszał ze swojego miejsca zbyt dobrze co cała trójka mówiła, więc zbliżył się jeszcze bardziej do stada na ile tylko mógł to zrobić. Wciąż musiał mocno się skupiać,by coś usłyszeć ale jednak coś wyłapać mu się udało.
- ...co z tego, że są już zmęczeni. Będą mieli jeszcze kilka godzin żeby odpocząć.To całe Stado Psich Serc nie zaatakuje przed nami, zresztą nie wiedzą kiedy my zaatakujemy ich. Mamy w takim razie jeszcze dużo czasu.-usłyszał surowy głos czarnej suczki, która jak go pamięć nie myliła, na imię miała Ellen.
-Jesteś tego pewna? A ta co tutaj była, Sonny. Zniknęła tak nagle. Skąd mamy wiedzieć, że to nie był szpieg? Na pewno nie jest jedyną,która nas obserwowała i obserwuje. - odezwał się samiec stojący obok niej. Omen jeśli dobrze zapamiętał. Zanim zdążyła mu odpowiedzieć suczka rasy doberman wtrąciła się w ich wymianę zdań.
-Nie ma nikogo podejrzanego w pobliżu a Stado Psich Serc smacznie śpi na swojej polance. Tak przynajmniej mówią zwiadowcy. Nie wydaje mi się,aby się spodziewali ataku.- powiedziała.
-A nie mówiłam? - Zatriumfowała Ellen obserwując swojego partnera. Więc my też możemy spokojnie odpocząć. Karen,przekaż stadu, że atakujemy o świcie. Wszyscy mają być zwarci i gotowi.
Po słowach Alphy wszyscy się rozeszli w swoje strony. Po cichu zdecydował się opuścić okolice łąki i zbliżyć do polany. Chciał przekazać komuś informacje,kiedy nastąpi atak. Stado musiało być przygotowane aby móc się obronić i wywalczyć z powrotem swoje tereny. Dla Hollow'a wydawało sie to absurdalne,że musieli walczyć o swoje własne tereny tylko dlatego, że jakieś tam stado sobie je zajęło. Był już w połowie drogi do jeziora, gdy usłyszał tuż obok szelest i wark.Odskoczył na bok. Uniknął dzięki temu odruchowi obrażeń ze strony wilka, który zaraz znów zaatakował i skoczył na Hollow'a kłapiąc zębami w stronę jego szyi.Warknął.
-Wiedziałem, że jesteście cos za spokojni.Jesteś szpiegiem, prawda? I to nie pierwszym, wiem o tym dobrze. Ale nikt nie chce uwierzyć i wszyscy są pewni że nie znacie w ogóle naszych planów!- odwarknął i uniósł pysk, żeby zawyć i zaalarmować swoje stado. Tak, musiał być członkiem Stada Psów Nocy. Czarny rzucił się na niego zanim zdążył wydać z siebie jakiś dźwięk i wgryzł się w przednią łapę nieprzyjaciela, która zaczęła obficie krwawić.Ten jednak odepchnął Hollow'a,którego odrzuciło na kilka metrów. Szybko jednak się ogarnął i przygotował się do obrony albo ponownego ataku.Samiec z którym walczył był zdecydowanie lepszej budowy i był większy, ale czarny nie miał zamiaru się poddać nawet jeśli miał nieduże szanse na wygraną. Odskoczył na bok,kiedy basior na trzech łapach rzucił się w jego kierunku i od razu z powrotem do niego doskoczył i wgryzł się w jego drugą łapę, tak samo doprowadzając do tego aby nie był w pełni zdolny,żeby z niej korzystać. Tamten zaskomlał z bólu i upadł przodem na ziemię,a Hollow wgryzł mu się w szyję i przebił tętnicę. Odszedł na kilka kroków, bo przeciwnik zaczął wierzgać tylnymi łapami,wyjąc w agonii. Czarny zaczął iść dalej przez las,zmienił jednak kierunek nad rzekę, która była bliżej niż jezioro. Tam zaspokoił pragnienie i odpoczął przez kilka minut.
Obserwował Stado Psów Nocy aż do świtu.Sam zdążył się wyspać i zbudzić jeszcze zanim ktoś ze stada wroga się podniósł. Zapolował na jakiegoś zająca. Po śniadaniu wrócił na swoje miejsce obserwacji. Przez kilka minut obserwował jak Alphy wychodzą z jaskini wraz z dowódcą wojowników i budzą resztę stada. Uznał to za najlepszy moment,by ostrzec swoich, więc jak najszybciej pobiegł w stronę polany. Na swojej drodze jednak napotkał jeszcze Samicę Deltha.
-Witaj, Nukri. - powitał ją,ale nie zwlekał i nie czekał na jej odpowiedź. - Stado Psów Nocy zbiera się właśnie do ataku.
- Witaj. - Odpowiedziała.- Już? Tak coś czułam.Biegnij i powiadom stado. - poleciła czarnemu a ten skinął i ruszył dalej,by pobudzić ich stado do działania.
--
Opowiadanie nie jest zbył długie, przepraszam. Przekazuję pałeczkę Nukri.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz