czwartek, 16 sierpnia 2012

Opowiadanie Sath. cz.2

Rozejrzała się. Tak, to było to miejsce. To polana umarłego już Stada Srebrzystej Łuny. Suczka podeszła do rozbitego rubinu leżącego na progu jaskini jej rodziców. Przeniosła wzrok na jaskinię. Panował weń mrok. A wokół mgła. Sath okrążyła jaskinię. Znalazła zań... latarkę. Dobrze działającą latarkę. Rozejrzała się niespokojnie, znów miała wrażenie iż coś ją śledzi. Wróciła przed jaskinię, po czym weszła doń, trzymając w pysku włączoną latarkę. Nie doszła do połowy jaskini, a wypuściła latarkę z pyska. Do oczu napłynęły jej łzy. Światło padło na martwe ciało suczki rasy yarmouth toller. Do oczu suczki napłynęły łzy. Może i niegdyś rodzice jej nie kochali, wyrzucili ją ze stada i doliny, lecz ona kochała ich. I kocha cały czas, zresztą to jej jedyna rodzina, prócz Carsany. Nastawiła uszu, bowiem usłyszała kroki. Ludzkie kroki. Wyłączyła latarkę, po czym skierowała się ku wyjściu. Błąd... Na progu jaskini stał uzbrojony w strzelbę mężczyzna z dwoma śnieżnobiałymi basiorami po bokach. Wycelował w suczkę strzelbę, gdy nagle jeden z wilków rzucił się na myśliwego i zagryzł go. Sath spojrzała nań. Te szafirowe ślepia... -Papa?... - przytulił ją. Do jej ślepi napłynęły łzy. Szczęśliwe łzy. -Ktoś ty?... - spytała drugiego basiora, gdy ojciec ją puścił. - Jestem Kato. Kato von Avonare. - ucałował suczkę w łapkę, ona się zarumieniła. -Sathane le Pedrosa. Po prostu Sath. - uśmiechnęła się i spojrzała na ojca. Otwierała już pysk, by coś powiedzieć, lecz basior ją uprzedził. -Kochanie... po co tu wracałaś? Tu jest niebezpiecznie. Niecały rok temu ludzie nas napadli i zniszczyli naszą dolinę. - Sath spojrzała na ojca. -Ja nie chciałam tu wracać... trafiłam tu przypadkowo... - i opowiedziała mu, jak tu trafiła. - Odkąd odeszłam z SSŁ, mieszkam w Stadzie Psich Serc.Tam jest wspaniale, papo. Mam tam przyjaciół. Wrogów również, lecz pomińmy to... - ojciec jej przerwał. -Wiem o co chcesz spytać. Twoja matka nie była potrzebna ludziom, acz ja jestem wilkiem. - westchnął. -Dorwali mnie i Kato i zamknęli. Potem zaczęli nas używać jak myśliwe psy. - spojrzał gdzieś w dal. -Czy Kato nie mógłby iść z tobą? - spytał ją szeptem. Suczka spojrzała nań. -Ale nie wiem jak go przyjmą... może iść, jeśli chce. Razem będzie nam raźniej wrócić. - zerknęła na Kato. Wilk przysłuchiwał się im, teraz spojrzał na Sath i rzekł. -Nie chcę iść... - spojrzał na ojca Sath. Ten pokręcił łbem. -Jestem już stary, umrę wkrótce. Wolę, byście oboje byli bezpieczny. - spojrzał na las i westchnął. -Idźcie bezpiecznie. Żegnajcie... - i odbiegł pomiędzy drzewa. - Bywaj papo... - suczce poleciała łza. Spojrzała na Kato. -Chodź...- ruszyła pomiędzy jaskiniami, po czym wkroczyła do lasu. Basior szedł zań. -Czy przyjmą mnie do tego stada w ogóle? - spytał. -Mam taką nadzieję. Nie mogłabym tak pozwolić ci odejść samemu. Sama nieźle się tu już zagubiłam. - stanęła. Byli już na rozwidleniu. Ruszyła żwawo ścieżką, basior zań. -Jednakże, jeśli mnie nie przyjmą, będę musiał odejść. - westchnął. Szli jeszcze kilkanaście minut w milczeniu. W końcu suczka ujrzała światło na końcu ścieżki. Przyspieszyła. Po chwili wyszła na polanę, a zań Kato. Nie zdążyła się rozejrzeć, ni nic, gdy Carsana i Nel się na nią rzuciły, tuląc mocno. -Dajcie mi kurdę żyć. - zaśmiała się. -Wiesz, ile cię nie było?! Gdzieś ty w ogóle polazła? - Nel spojrzała nań. - Dobra, nie ważne. A kim jest twój koleszka? - wskazała Kato. - Nazywa się Kato. - i przez dobrze kilkanaście minut opowiadała Carsanie i Nelce, co ją spotkało. -Poszłaś bladym światem? Mamo, stado już poszło na polowanie! Tylko Nelka została, by mi pomóc cię znaleźć. - Carsi spojrzała na mamę i wskoczyła jej na grzbiet. Sath poszła do swojej jaskini, zań Kato i razem zasnęli z czuwającymi obok Nel i Carsi.
-Pobudka... - Nelka trącała ją łapą, Carsi budziła Kato, skacząc po nim. Nel podsunęła im obojgu jedzenie. Gdy Sath i Kato zjedli, wyszli na polanę. Sathana od razu ruszyła ku jaskinie Leny. Basior kroczył tuż obok. Nel i Carsi zań. -Cześć, Lenka. - uśmiechnęła się doń. Nim Lena zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, Sath opowiedziała jej wszystko, co ją spotkało.- Więc... czy Kato mógłby z nami zostać? Jest pół wilkiem, pół alaskanem malamute. Więc chyba raczej by się dopasował.

~^~
I tu się kończy przygoda Sath. xD
Lena, nie miałabyś nic przeciwko, bym miała również postać Kato? *o*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz