czwartek, 16 sierpnia 2012

Kraina Wodospadów Marzeń.

Przygoda, którą opiszemy jest niezwykła.Będzie dosyć obszerna, ale mamy nadzieję, że ktoś ją przeczyta.
Postanowiłyśmy zrobić coś więcej niż opowiadanie. W znaczkach (<>) znajdziecie odnośniki do podkładów muzycznych i zdjęć, które pozwolą nam przekazać Wam jak najwięcej. Opowiadanie dedykujemy : Lenie, Leiko, Armanii'emu, Ines i Ravelowi oraz całemu SPS.
Życzymy miłej lektury :3
____________________________________________________________________________________________

W Krainie Wodospadów Marzeń
„Pielęgnuj swoje marzenia. Trzymaj się swoich ideałów. Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko Ty słyszysz.”
<Muzyka1>

Na niewielkiej polance bawiło się kilka biszkoptowych szczeniaków. Biegały, skakały, ganiały się nawzajem. Cała gromadka malców, wyglądających bardzo niewinnie, buszowała między trawami, od czasu do czasu popiskując radośnie. Jedno z owych rozbawionych szczeniaków zaczęło gonić białego motyla. Skakało podążając za skrzydlatym stworzeniem. Właśnie wtedy z cienia wyłoniła się czarna postać. W świetle letniego słońca ujrzeć można było jedynie białe ślepia, które patrzyły opiekuńczo na szczeniaki. Tak, opiekuńczo, nie zachłannie, nie krwiożerczo,tylko opiekuńczo.
Bueno przebudziła się. Kiedy otworzyła brązowe oczy ujrzała światło dzienne. Zszokowana wstała i wyszła z ciemnej jaskini, aby promienie słoneczne dotknęły jej jasnego futerka. Chciała jak najszybciej ochłonąć po dziwnej wizji sennej, która nawiedziła ją tej nocy. Podeszła do rzeki i zanurzyła w niej łeb. Woda okazała się zimna, ale i kojąca. Postanowiła wyjrzeć na powierzchnie, kiedy poczuła czyjąś obecność. Otrząsnęła się z wody i spojrzała na Silę.
- Hej-przywitała się tamta.
- Hej-odpowiedziała Bueno, uśmiechając się na powitanie, jak to miała w zwyczaju.
- Co u Ciebie? I..chcesz się nauczyć nurkować?- Zapytała ze śmiechem.
- Jeżeli prowadzisz takie lekcje, to bardzo chętnie- dodała równie rozbawiona.
_-Nie, nie prowadzę, ale...- Rozejrzała się uważnie-odkryłam coś interesującego.
- Co takiego?- Zapytała, Bueno szczerze zaciekawiona.
- Chodź ze mną, to Ci pokażę-odpowiedziała zniżając głos do szeptu.
- Ok. Przy okazji nazbieram trochę ziół- pobiegła do swojej jaskini i wzięła pakunek, którym znajdowało się już kilka roślin.- Ruszajmy-powiedziała ochoczo.
Zanim wyruszyły zameldowały Lenie, że idą dzisiaj na wyprawę. Ta nie miała nic, przeciwko, ale kazała być im ostrożne. Razem łapa w łapę ruszyły lasem. Sila prowadziła, przystając, co nieraz, aby sprawdzić czynie zgubiła drogi. Szyły już dosyć długo, kiedy suczka stanęła i szepnęła do Bueno:
- Teraz musimy iść tą rzeczką, inaczej tam nie dotrzemy.- Powiedziawszy to weszła do strumyka.
Bueno poszła w ślad przyjaciółki, zanurzyła łapy w lodowatej wodzie. Powoli szły na południe. Kiedy strumyk zaczął się zwężać, Sila zwolniła. Wskazała Bueno przeszkodę. Dużą skalną ścianę. Goldenka przyjrzała się jej uważnie, ale nie zobaczyła nic niepokojącego.
- Spójrz tam- szepnęła Sila i wskazała wgłębienie w skale.
Bueno szybko wyminęła towarzyszkę i podeszła do owego wgłębienia. Otwór był dosyć spory, wydrążony w litej skale. Z kamiennego wgłębienia wypływała woda. Zaintrygowana postanowiła to sprawdzić.
- Sila, poczekaj tu, a ja wejdę i sprawdzę, co tam jest.
- O nie, nie pójdziesz tam sama- zaprotestowała.
- Ok., to chodźmy razem- zgodziła się Bueno, bo chciała jak najszybciej zbadać otwór w skale.
Powoli wczołgały się do wnęki. Na ugiętych łapach, w wodzie,powoli szły do przodu. Wraz z oddalaniem się od wejścia, robiło się coraz ciemniej. W pewnym momencie suczki nie widziały nic. Pomimo to brnęły dalej i dalej. W pewnym momencie Bueno zawołała:
- Tam coś jest! Widzę światło!
- Może lepiej zawróćmy, nie wiesz przecież, co tam jest.
- Chodź, jesteśmy już blisko-odpowiedziała biszkoptowa suczka.
Szybko dotarły do wyjścia.
Bueno wyskoczyła z tunelu i rozprostowała łapy, to samo uczyniła Sila. Kiedy ich oczy przyzwyczaiły się do jasności rozejrzały się uważnie po miejscu w którym się znalazły. Nie uwierzyły w to, co widzą. Im oczom ukazał się niespotykany widok.
Gdzie się nie obejrzeć woda spadała kaskadami. Srebrne wodospady znajdowały się niemal wszędzie. Było ich tak dużo, że nie sposób wszystkich policzyć. Jak zaczarowane stały i patrzyły na tak nietypowy i cudowny obraz. Dopiero teraz do ich uszu dotarł cichy szmer wody, niczym muzyka rozbrzmiewająca w tej zagadkowej krainie. Przez dłuższy czas przyglądały się krajobrazowi, podziwiając go.
Pierwsza odezwała się Sila:
- Gdzie my jesteśmy?- Zapytała trzeźwo.
-Nie wiem, ale tu jest cudownie-Odpowiedziała Bueno dalej przyglądając się jednemu z wodospadów.
- Jest pięknie, ale nie wiemy gdzie jesteśmy!- Podniosła głos Sila.- Wracajmy -dodała.
Bueno niechętnie odwróciła się do skalanej ściany. Jej uwagę przykuły słowa powyżej przejścia, którym się tu dostały. Wykuty napis głosił „Kraina Wodospadów Marzeń”.
- No to już wiemy gdzie jesteśmy- powiedziała do towarzyszki- W Krainie Wodospadów Marzeń- przeczytała napis.- Chodź, rozejrzymy się tylko- zawołała radośnie i ruszyła stąpając po wilgotnej trawie. Sila tą razą nie protestowała. Szły razem, podziwiając wspaniałą roślinność- bujną i zieloną, niczym wiosną. Bueno przyglądała się nieznanym jej drzewom, ziołom i kwiatom. Jako zielarka znała wiele roślin, ale tych, które były tutaj nigdy nie widziała. Postanowiła zebrać kilka okazów i po powrocie do stada, zbadać,jakimi roślinami są. Sila tylko przyglądała się im, zwracając uwagę głównie na kolorowe kwiaty.
- Popatrz, jaki piękny!- Krzyknęła, gdy ujrzała roślinę mieniąca się barwami tęczy. Bueno spojrzała na kwiat przypominający nieco różę.
Miał zielone listki i dwa duże kwiaty, które co raz zmieniały kolor.
-Lepiej tego nie dotykaj, wygląda…dziwnie- poprosiła zielarka.
Sila jednak nie słuchała. Powoli zbliżyła się do tęczowej rośliny i dotknęła ją łapą. Odczekała chwilę i ponownie tyknęła ją nosem. Kiedy to uczyniła kwiat przybrał czarną barwę.
- Sila, co ty zrobiłaś?!- Bueno spojrzała zaniepokojona na przyjaciółkę, a potem na kwiat.
-Nic. Przecież nic mi nie jest…-odpowiedziała.
Nagle suczka zaczęła trząść łapą i spojrzała na Bueno zdziwiona. Po chwili cała dygotała. Spojrzała gdzieś za towarzyszkę i powiedziała:
-Patrz…
Zaraz po tym padła na zielona trawę. Bueno przerażona dotknęła Sili i sprawdziła czy oddycha. Oddychała, ale dziwnie nierównomiernie.I jakby z każdym uderzeniem serca, bicie słychać było coraz ciszej. Zielarka patrzyła zszokowana na towarzyszkę. Nagle wyczuła czyjąś obecności. Szybko odwróciła się i ujrzała białą smugę unoszącą się nad trawą. Czyżby to wskazała Sila? Nagle plama zaczęła formować się w kształt przypominający niedużego smoka. Po chwili widać było wyraźnie całą sylwetkę i głowę. Kiedy cała łuna zmaterializowała się, stwór otworzył szare ślepia i spojrzał na Silę, po czym przeniósł wzrok na zaskoczoną i zdziwioną Bueno.
Suczka przyjrzała się uważnie stworowi. Był większy od niej,ale mniejszy od smoków z legend. Miał dużą, niebieską głowę i szarawo- błękitne cielsko. Poruszał się na czterech potężnych łapach, a każda miała inny odcień błękitu. Posiadał również okazałe skrzydła, które przylegały płasko do tułowia.Kiedy machnął skrzydłem, znieruchomiała.
-Nie bój się mnie- powiedział cicho, a w jego głosie zabrzmiał szum, niczym woda spadająca z jednego z wodospadów.
-Kim…-nic więcej Bueno z siebie nie wydusiła.
Stwór jakby cicho westchnął, chociaż to mogło się tylko Bueno przesłyszeć.
- Jestem duchem tej Krainy. Jej opiekunem i strażnikiem.
- Jak się nazywasz?- zapytała Bueno, już nieco odważniej.Miała wrażenia, że stwór nic jej i Sili nie zrobi.
- Mam sto imion, Bueno, ale żadne nie jest prawdziwe, ale każde jest odpowiednie. Jednak nie czas, na głupie pytania. Ona umiera- wskazał na Silę, która leżała na trawie oddychając powoli.
Buenos zastanowiło to skąd smok znał jej imię, ale szybko przypomniała sobie o koleżance.
-Możesz jej pomóc?- Zapytała błagalnym tonem.
-Nie. Nie mogę jej pomóc. To musisz zrobić ty. Tylko ty, Bueno, możesz ja uratować. Ją i siebie. Sila dotknęła Waszej róży, więc niedługo i z ciebie zacznie wyparowywać życie.
- Jak to? Czego ona dotknęła?- Zapytała Bueno, nadal niewiele z tego rozumiejąc.
-Sila dotknęła waszej róży. Każde stworzenie, które się tu znajduje, ma właśnie taki kwiat. Wy znalazłyście się tu razem, więc wasz los jest w tej krainie nierozerwalnie połączony.
- Jak jej mogę pomóc?- Zapytała i spojrzała w oczekiwaniu na stwora.
- Możesz pomóc jej tylko w jeden sposób. Kiedy ktoś znajdzie się w tej Krainie i napije z jego wodospadu, jedno jego życzenie się spełni. Właśnie to musisz zrobić.
- Ale który wodospad jest mój? Ich są tu setki.- Bueno była wyraźnie przerażona, szukaniem tego właściwego wodospadu wśród tak wielu.
- Poznasz go, poczujesz. On da ci znak-odpowiedział- A teraz biegnij. Biegnij zanim nie jest za późno. I pamiętaj, pierwsze, co po wypiciu wody pomyślisz, stanie się.
Bueno rozejrzała się po krainie i ostatni raz spojrzała na Silę.Musiała ja uratować! Musiała…
Podziękowała smokowi. Kiedy odbiegła stwór podszedł do Silii dotknął ją łapą, po czym rozmył się, zamieniając w szary dym. Tego jednak Bueno już nie widziała.
Biegła przez dłuższy czas rozglądając się za jakimkolwiek znakiem, jednak nic nie widziała. Po chwili zwątpiła w to, że znajdzie ten właściwy wodospad. Było ich tu tak wiele, a żaden nie wydawał jej się wyjątkowy. Im dalej odbiegała od ciała Sili, tym bardziej martwiła się, że jej nie znajdzie. Coraz bardziej zmęczona rozglądała się po urokliwej krainie. Jej czar nie działał już tak kojąco i fascynująco, na Bueno, była ona raczej zła na to, że tu przyszły. Wraz z czasem wzmagał się jej upór, ale i wściekłość.Postanowiła sobie, że jeżeli nie uratuje Sili, sama również dotknie tego przeklętego kwiatka i jej serce przestanie bić. Nie wyobrażała sobie życia, z przeświadczeniem, że mogła uratować przyjaciółkę, ale tego nie zrobiła. Jej rozmyślania przerwała jakby cicha gra kilkunastu dzwoneczków. Nadal słyszała wszechobecny szum wody, ale gdzieś ginęła uspokajająca muzyka. Bueno podświadomie przyśpieszyła, aby jak najszybciej ujrzeć źródło wspaniałego dźwięku. Kiedy przedarła się przez ogromne paprocie je oczom ukazał się nieduży wodospad. Był inny niż wszystkie.Jego woda była niebieska niczym niezapominajki na łące, płynęła znacznie spokojniej i to właśnie stąd wydobywał się ten dźwięk. Samica odkąd ujrzała go,wiedziała, że to jest TEN wodospad, że to jej marzenia i że to ona może zmienić wszystko. Spokojnie zbliżyła się do szumiącej wody. Kiedy podeszła parę kroków do jej nosa dotarł wspaniały zapach, jakby miliona kwiatów na wiosennej łące,tyle że był sto razy silniejszy i bardziej upajający. Goldenka powoli usiadła na mokrej trawie i przysłuchując się dźwiękom, wdychała nektarową woń. Czuła się w tej chwili niczym w niebie. Wszystkie jej mięśnie rozluźniły się, sierść stała się miękka a oczy błyszczały nienaturalnym blaskiem. Czuła, że może zmienić świat, cofnąć czas. No właśnie- cofnąć czas. Nie dotarła tu po to, aby rozkoszować się dźwiękami czy zapachem, była tu po to, aby uratować Silę.Wstała powoli i podeszła do wodospadu. W tafli wody widziała swoją sylwetkę.Wiedziała, że musi napić się tej wody i uratować koleżankę, ale w jej głowie zakiełkował nowy pomysł. Dzięki tej krainie mogła spotkać sowich rodziców,rodzeństwo- rodzinę. Tak dawno ich nie widziała, w jej snach przybierali niewyraźne kontury bez twarzy, bez emocji. Wystarczyłby tylko jeden łyk, a znów byłaby częścią szczęśliwej rodziny. Już wiedziała, że ten sen dzisiejszej nocy był proroctwem, był znakiem. W jej sennej wizji widziała rodzinę, jak zwykle niewyraźną, ale teraz była pewna, że to oni. W jednej chwili jej myśli przybrały inny kształt. Stała teraz przed wyborem- trudnym i wymagającym poświęcenia. Miała do wyboru przyszłość i przeszłość- dwie różne skrajności, a obie tak ważne dla niej. Wiedziała, że przybyła tu, aby uratować Silę, ale chciała zobaczyć rodzinę, której już prawie nie pamiętała. Podjęła decyzję.
Powoli nachyliła się nad błękitną taflą wody i zaczerpnęła jeden duży łyk. Woda była zimna, ale miała słodkawy smak. Przełknęła powoli ciecz i przymknęła oczy.
***
Pędziła prosto do wyjścia z tej krainy. Kierowała się jedynie węchem, biegnąc po swoich śladach. Nie zwracała uwagi ani na piękno otaczającego ją świata, ani na niezwykłe rośliny, ani na szumiące wodospady.Chciała jak najszybciej zobaczyć czy zgodnie ze słowami smoka, jej życzenie się spełniło. Dotarła do miejsca, w którym ostatni raz widziała Silę, ale nie było jej tu. Co tak właściwie stało się po jej odejściu? A może smok nie miał dobrych intencji. Zdenerwowana rozglądała się, wokoło, ale nigdzie nie było śladów przyjaciółki. Nagle coś zaszeleściła i zza ciemnych zarośli wyskoczyła…
- Sila!
- No ja. A ty gdzie łaziłaś?- Sila spojrzała na nią z wyrzutem.- Już myślałam, że mnie zostawiłaś, jak zdrzemnęłam się na chwilę.
- Zdrzemnęłaś się, mówisz?- Przytuliła ją.
Spojrzała na Bueno zdziwiona, ale roześmiała się. Goldenka wiedziała,że decyzja, która podjęła, była właściwa. Nie miała, co do tego żadnych wątpliwości.
Opowiedziała wszystko Sili zaczynając od jej tymczasowej śmierci. Na początku była nieco zszokowana, ale potem wrócił jej dobry humor.Wracały tą samą droga, którą weszły do tej krainy. Zostawiając za sobą tą przygodę.
To, jakiego wyboru dokona człowiek ( w naszym wypadku: pies), zależy tylko od niego samego. Każda decyzja pociąga za sobą szereg konsekwencji, na które musimy być przygotowani. Bądźmy,więc pewni, że to, co wybieramy, jest dobre i nigdy nie pożałujemy tej decyzji.
__________________________________________________________________________________________
Gratulujemy odwagi, tym, którzy to przeczytali. xD Chętnie posłuchamy co sądźcie o naszym opowiadaniu...
( Mam taką prośbę. Nie zarzucajcie bloga niepotrzebnymi rzeczami. Tak jak teraz- informacjami o niefunkcjonowaniu flasha- jedna notka na ten temat starcz. Chyba wszystkim nie dział flash, więc rozumiemy. Na razie korzystamy ze Spikeri- Bueno)
Mamy nadzieję, że czas przeznaczony na przeczytanie opowiadanie nie uważacie za zmarnowany.
Sila i...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz