Postanowiłyśmy zrobić coś więcej niż opowiadanie. W znaczkach (<>) znajdziecie odnośniki do podkładów muzycznych i zdjęć, które pozwolą nam przekazać Wam jak najwięcej. Opowiadanie dedykujemy : Lenie, Leiko, Armanii'emu, Ines i Ravelowi oraz całemu SPS.
Życzymy miłej lektury :3
____________________________________________________________________________________________
W Krainie Wodospadów Marzeń
„Pielęgnuj swoje marzenia. Trzymaj się swoich ideałów. Maszeruj śmiało według muzyki, którą tylko Ty słyszysz.”
<Muzyka1>
Na
niewielkiej polance bawiło się kilka biszkoptowych szczeniaków.
Biegały, skakały, ganiały się nawzajem. Cała gromadka malców,
wyglądających bardzo niewinnie, buszowała między trawami, od czasu do
czasu popiskując radośnie. Jedno z owych rozbawionych szczeniaków
zaczęło gonić białego motyla. Skakało podążając za skrzydlatym
stworzeniem. Właśnie wtedy z cienia wyłoniła się czarna postać. W
świetle letniego słońca ujrzeć można było jedynie białe ślepia, które
patrzyły opiekuńczo na szczeniaki. Tak, opiekuńczo, nie zachłannie, nie
krwiożerczo,tylko opiekuńczo.
Bueno
przebudziła się. Kiedy otworzyła brązowe oczy ujrzała światło dzienne.
Zszokowana wstała i wyszła z ciemnej jaskini, aby promienie słoneczne
dotknęły jej jasnego futerka. Chciała jak najszybciej ochłonąć po
dziwnej wizji sennej, która nawiedziła ją tej nocy. Podeszła do rzeki i
zanurzyła w niej łeb. Woda okazała się zimna, ale i kojąca. Postanowiła
wyjrzeć na powierzchnie, kiedy poczuła czyjąś obecność. Otrząsnęła się z
wody i spojrzała na Silę.
- Hej-przywitała się tamta.
- Hej-odpowiedziała Bueno, uśmiechając się na powitanie, jak to miała w zwyczaju.
- Co u Ciebie? I..chcesz się nauczyć nurkować?- Zapytała ze śmiechem.
- Jeżeli prowadzisz takie lekcje, to bardzo chętnie- dodała równie rozbawiona.
_-Nie, nie prowadzę, ale...- Rozejrzała się uważnie-odkryłam coś interesującego.
- Co takiego?- Zapytała, Bueno szczerze zaciekawiona.
- Chodź ze mną, to Ci pokażę-odpowiedziała zniżając głos do szeptu.
-
Ok. Przy okazji nazbieram trochę ziół- pobiegła do swojej jaskini i
wzięła pakunek, którym znajdowało się już kilka roślin.-
Ruszajmy-powiedziała ochoczo.
Zanim
wyruszyły zameldowały Lenie, że idą dzisiaj na wyprawę. Ta nie miała
nic, przeciwko, ale kazała być im ostrożne. Razem łapa w łapę ruszyły
lasem. Sila prowadziła, przystając, co nieraz, aby sprawdzić czynie
zgubiła drogi. Szyły już dosyć długo, kiedy suczka stanęła i szepnęła do
Bueno:
- Teraz musimy iść tą rzeczką, inaczej tam nie dotrzemy.- Powiedziawszy to weszła do strumyka.
Bueno
poszła w ślad przyjaciółki, zanurzyła łapy w lodowatej wodzie. Powoli
szły na południe. Kiedy strumyk zaczął się zwężać, Sila zwolniła.
Wskazała Bueno przeszkodę. Dużą skalną ścianę. Goldenka przyjrzała się
jej uważnie, ale nie zobaczyła nic niepokojącego.
- Spójrz tam- szepnęła Sila i wskazała wgłębienie w skale.Bueno szybko wyminęła towarzyszkę i podeszła do owego wgłębienia. Otwór był dosyć spory, wydrążony w litej skale. Z kamiennego wgłębienia wypływała woda. Zaintrygowana postanowiła to sprawdzić.
- Sila, poczekaj tu, a ja wejdę i sprawdzę, co tam jest.
- O nie, nie pójdziesz tam sama- zaprotestowała.
- Ok., to chodźmy razem- zgodziła się Bueno, bo chciała jak najszybciej zbadać otwór w skale.
Powoli wczołgały się do wnęki. Na ugiętych łapach, w wodzie,powoli szły do przodu. Wraz z oddalaniem się od wejścia, robiło się coraz ciemniej. W pewnym momencie suczki nie widziały nic. Pomimo to brnęły dalej i dalej. W pewnym momencie Bueno zawołała:
- Tam coś jest! Widzę światło!
- Może lepiej zawróćmy, nie wiesz przecież, co tam jest.
- Chodź, jesteśmy już blisko-odpowiedziała biszkoptowa suczka.
Szybko dotarły do wyjścia.Bueno wyskoczyła z tunelu i rozprostowała łapy, to samo uczyniła Sila. Kiedy ich oczy przyzwyczaiły się do jasności rozejrzały się uważnie po miejscu w którym się znalazły. Nie uwierzyły w to, co widzą. Im oczom ukazał się niespotykany widok.
Gdzie
się nie obejrzeć woda spadała kaskadami. Srebrne wodospady znajdowały
się niemal wszędzie. Było ich tak dużo, że nie sposób wszystkich
policzyć. Jak zaczarowane stały i patrzyły na tak nietypowy i cudowny
obraz. Dopiero teraz do ich uszu dotarł cichy szmer wody, niczym muzyka
rozbrzmiewająca w tej zagadkowej krainie. Przez dłuższy czas przyglądały
się krajobrazowi, podziwiając go.
Pierwsza odezwała się Sila:
- Gdzie my jesteśmy?- Zapytała trzeźwo.
-Nie wiem, ale tu jest cudownie-Odpowiedziała Bueno dalej przyglądając się jednemu z wodospadów.
- Jest pięknie, ale nie wiemy gdzie jesteśmy!- Podniosła głos Sila.- Wracajmy -dodała.
Bueno
niechętnie odwróciła się do skalanej ściany. Jej uwagę przykuły słowa
powyżej przejścia, którym się tu dostały. Wykuty napis głosił „Kraina
Wodospadów Marzeń”.
- No to już wiemy gdzie
jesteśmy- powiedziała do towarzyszki- W Krainie Wodospadów Marzeń-
przeczytała napis.- Chodź, rozejrzymy się tylko- zawołała radośnie i
ruszyła stąpając po wilgotnej trawie. Sila tą razą nie protestowała.
Szły razem, podziwiając wspaniałą roślinność- bujną i zieloną, niczym
wiosną. Bueno przyglądała się nieznanym jej drzewom, ziołom i kwiatom.
Jako zielarka znała wiele roślin, ale tych, które były tutaj nigdy nie
widziała. Postanowiła zebrać kilka okazów i po powrocie do stada,
zbadać,jakimi roślinami są. Sila tylko przyglądała się im, zwracając
uwagę głównie na kolorowe kwiaty.
- Popatrz, jaki piękny!- Krzyknęła, gdy ujrzała roślinę mieniąca się barwami tęczy. Bueno spojrzała na kwiat przypominający nieco różę.
Miał zielone listki i dwa duże kwiaty, które co raz zmieniały kolor.
-Lepiej tego nie dotykaj, wygląda…dziwnie- poprosiła zielarka.
Sila
jednak nie słuchała. Powoli zbliżyła się do tęczowej rośliny i dotknęła
ją łapą. Odczekała chwilę i ponownie tyknęła ją nosem. Kiedy to
uczyniła kwiat przybrał czarną barwę.
- Sila, co ty zrobiłaś?!- Bueno spojrzała zaniepokojona na przyjaciółkę, a potem na kwiat.
-Nic. Przecież nic mi nie jest…-odpowiedziała.
Nagle
suczka zaczęła trząść łapą i spojrzała na Bueno zdziwiona. Po chwili
cała dygotała. Spojrzała gdzieś za towarzyszkę i powiedziała:
-Patrz…
Zaraz
po tym padła na zielona trawę. Bueno przerażona dotknęła Sili i
sprawdziła czy oddycha. Oddychała, ale dziwnie nierównomiernie.I jakby z
każdym uderzeniem serca, bicie słychać było coraz ciszej. Zielarka
patrzyła zszokowana na towarzyszkę. Nagle wyczuła czyjąś obecności.
Szybko odwróciła się i ujrzała białą smugę unoszącą się nad trawą.
Czyżby to wskazała Sila? Nagle plama zaczęła formować się w kształt
przypominający niedużego smoka. Po chwili widać było wyraźnie całą
sylwetkę i głowę. Kiedy cała łuna zmaterializowała się, stwór otworzył
szare ślepia i spojrzał na Silę, po czym przeniósł wzrok na zaskoczoną i
zdziwioną Bueno.
Suczka przyjrzała się uważnie
stworowi. Był większy od niej,ale mniejszy od smoków z legend. Miał
dużą, niebieską głowę i szarawo- błękitne cielsko. Poruszał się na
czterech potężnych łapach, a każda miała inny odcień błękitu. Posiadał
również okazałe skrzydła, które przylegały płasko do tułowia.Kiedy
machnął skrzydłem, znieruchomiała.
-Nie bój się mnie- powiedział cicho, a w jego głosie zabrzmiał szum, niczym woda spadająca z jednego z wodospadów.
-Kim…-nic więcej Bueno z siebie nie wydusiła.
Stwór jakby cicho westchnął, chociaż to mogło się tylko Bueno przesłyszeć.
- Jestem duchem tej Krainy. Jej opiekunem i strażnikiem.
- Jak się nazywasz?- zapytała Bueno, już nieco odważniej.Miała wrażenia, że stwór nic jej i Sili nie zrobi.
-
Mam sto imion, Bueno, ale żadne nie jest prawdziwe, ale każde jest
odpowiednie. Jednak nie czas, na głupie pytania. Ona umiera- wskazał na
Silę, która leżała na trawie oddychając powoli.
Buenos zastanowiło to skąd smok znał jej imię, ale szybko przypomniała sobie o koleżance.
-Możesz jej pomóc?- Zapytała błagalnym tonem.
-Nie.
Nie mogę jej pomóc. To musisz zrobić ty. Tylko ty, Bueno, możesz ja
uratować. Ją i siebie. Sila dotknęła Waszej róży, więc niedługo i z
ciebie zacznie wyparowywać życie.
- Jak to? Czego ona dotknęła?- Zapytała Bueno, nadal niewiele z tego rozumiejąc.
-Sila
dotknęła waszej róży. Każde stworzenie, które się tu znajduje, ma
właśnie taki kwiat. Wy znalazłyście się tu razem, więc wasz los jest w
tej krainie nierozerwalnie połączony.
- Jak jej mogę pomóc?- Zapytała i spojrzała w oczekiwaniu na stwora.
-
Możesz pomóc jej tylko w jeden sposób. Kiedy ktoś znajdzie się w tej
Krainie i napije z jego wodospadu, jedno jego życzenie się spełni.
Właśnie to musisz zrobić.
- Ale który wodospad
jest mój? Ich są tu setki.- Bueno była wyraźnie przerażona, szukaniem
tego właściwego wodospadu wśród tak wielu.
-
Poznasz go, poczujesz. On da ci znak-odpowiedział- A teraz biegnij.
Biegnij zanim nie jest za późno. I pamiętaj, pierwsze, co po wypiciu
wody pomyślisz, stanie się.
<Muzyka2>
Bueno rozejrzała się po krainie i ostatni raz spojrzała na Silę.Musiała ja uratować! Musiała…
Podziękowała
smokowi. Kiedy odbiegła stwór podszedł do Silii dotknął ją łapą, po
czym rozmył się, zamieniając w szary dym. Tego jednak Bueno już nie
widziała.
Biegła przez dłuższy czas rozglądając
się za jakimkolwiek znakiem, jednak nic nie widziała. Po chwili
zwątpiła w to, że znajdzie ten właściwy wodospad. Było ich tu tak wiele,
a żaden nie wydawał jej się wyjątkowy. Im dalej odbiegała od ciała
Sili, tym bardziej martwiła się, że jej nie znajdzie. Coraz bardziej
zmęczona rozglądała się po urokliwej krainie. Jej czar nie działał już
tak kojąco i fascynująco, na Bueno, była ona raczej zła na to, że tu
przyszły. Wraz z czasem wzmagał się jej upór, ale i
wściekłość.Postanowiła sobie, że jeżeli nie uratuje Sili, sama również
dotknie tego przeklętego kwiatka i jej serce przestanie bić. Nie
wyobrażała sobie życia, z przeświadczeniem, że mogła uratować
przyjaciółkę, ale tego nie zrobiła. Jej rozmyślania przerwała jakby
cicha gra kilkunastu dzwoneczków. Nadal słyszała wszechobecny szum wody,
ale gdzieś ginęła uspokajająca muzyka. Bueno podświadomie
przyśpieszyła, aby jak najszybciej ujrzeć źródło wspaniałego dźwięku.
Kiedy przedarła się przez ogromne paprocie je oczom ukazał się nieduży
wodospad. Był inny niż
wszystkie.Jego woda była niebieska niczym niezapominajki na łące,
płynęła znacznie spokojniej i to właśnie stąd wydobywał się ten dźwięk.
Samica odkąd ujrzała go,wiedziała, że to jest TEN wodospad, że to jej
marzenia i że to ona może zmienić wszystko. Spokojnie zbliżyła się do
szumiącej wody. Kiedy podeszła parę kroków do jej nosa dotarł wspaniały
zapach, jakby miliona kwiatów na wiosennej łące,tyle że był sto razy
silniejszy i bardziej upajający. Goldenka powoli usiadła na mokrej
trawie i przysłuchując się dźwiękom, wdychała nektarową woń. Czuła się w
tej chwili niczym w niebie. Wszystkie jej mięśnie rozluźniły się,
sierść stała się miękka a oczy błyszczały nienaturalnym blaskiem. Czuła,
że może zmienić świat, cofnąć czas. No właśnie- cofnąć czas. Nie
dotarła tu po to, aby rozkoszować się dźwiękami czy zapachem, była tu po
to, aby uratować Silę.Wstała powoli i podeszła do wodospadu. W tafli
wody widziała swoją sylwetkę.Wiedziała, że musi napić się tej wody i
uratować koleżankę, ale w jej głowie zakiełkował nowy pomysł. Dzięki tej
krainie mogła spotkać sowich rodziców,rodzeństwo- rodzinę. Tak dawno
ich nie widziała, w jej snach przybierali niewyraźne kontury bez twarzy,
bez emocji. Wystarczyłby tylko jeden łyk, a znów byłaby częścią
szczęśliwej rodziny. Już wiedziała, że ten sen dzisiejszej nocy był
proroctwem, był znakiem. W jej sennej wizji widziała rodzinę, jak zwykle
niewyraźną, ale teraz była pewna, że to oni. W jednej chwili jej myśli
przybrały inny kształt. Stała teraz przed wyborem- trudnym i wymagającym
poświęcenia. Miała do wyboru przyszłość i przeszłość- dwie różne
skrajności, a obie tak ważne dla niej. Wiedziała, że przybyła tu, aby
uratować Silę, ale chciała zobaczyć rodzinę, której już prawie nie
pamiętała. Podjęła decyzję.
Powoli nachyliła
się nad błękitną taflą wody i zaczerpnęła jeden duży łyk. Woda była
zimna, ale miała słodkawy smak. Przełknęła powoli ciecz i przymknęła
oczy.
***
Pędziła
prosto do wyjścia z tej krainy. Kierowała się jedynie węchem, biegnąc po
swoich śladach. Nie zwracała uwagi ani na piękno otaczającego ją
świata, ani na niezwykłe rośliny, ani na szumiące wodospady.Chciała jak
najszybciej zobaczyć czy zgodnie ze słowami smoka, jej życzenie się
spełniło. Dotarła do miejsca, w którym ostatni raz widziała Silę, ale
nie było jej tu. Co tak właściwie stało się po jej odejściu? A może smok
nie miał dobrych intencji. Zdenerwowana rozglądała się, wokoło, ale
nigdzie nie było śladów przyjaciółki. Nagle coś zaszeleściła i zza
ciemnych zarośli wyskoczyła…
- Sila!
-
No ja. A ty gdzie łaziłaś?- Sila spojrzała na nią z wyrzutem.- Już
myślałam, że mnie zostawiłaś, jak zdrzemnęłam się na chwilę.
- Zdrzemnęłaś się, mówisz?- Przytuliła ją.
Spojrzała
na Bueno zdziwiona, ale roześmiała się. Goldenka wiedziała,że decyzja,
która podjęła, była właściwa. Nie miała, co do tego żadnych wątpliwości.
Opowiedziała
wszystko Sili zaczynając od jej tymczasowej śmierci. Na początku była
nieco zszokowana, ale potem wrócił jej dobry humor.Wracały tą samą
droga, którą weszły do tej krainy. Zostawiając za sobą tą przygodę.
To,
jakiego wyboru dokona człowiek ( w naszym wypadku: pies), zależy tylko
od niego samego. Każda decyzja pociąga za sobą szereg konsekwencji, na
które musimy być przygotowani. Bądźmy,więc pewni, że to, co wybieramy,
jest dobre i nigdy nie pożałujemy tej decyzji.
__________________________________________________________________________________________Gratulujemy odwagi, tym, którzy to przeczytali. xD Chętnie posłuchamy co sądźcie o naszym opowiadaniu...
( Mam taką prośbę. Nie zarzucajcie bloga niepotrzebnymi rzeczami. Tak jak teraz- informacjami o niefunkcjonowaniu flasha- jedna notka na ten temat starcz. Chyba wszystkim nie dział flash, więc rozumiemy. Na razie korzystamy ze Spikeri- Bueno)
Mamy nadzieję, że czas przeznaczony na przeczytanie opowiadanie nie uważacie za zmarnowany.
Sila i...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz