niedziela, 27 lipca 2014

Never lose hope...Cz.1 [Lucky]



Był to 25 kwietnia, gdy na świat przyszło sześciorga małych kuleczek, rodzeństwa. Słońce właśnie wschodziło zza horyzontu, ocieplając różnorodne tereny. Słoneczne światło wdarło się do nory, zaświeciło na świeżo upieczoną mamusię i jej sześcioro młodych. Maluszki kłębiły i przepychały się przy brzuchu mamy, popijając nieraz mleko. Urocze lisiątka! Ich mama patrzała na nie z czułością, a uszy położone były na sztorc aby usłyszeć chociażby najcichszy szmer. Bardzo troszczyła się o swoje dzieciaczki, była pierwszy raz mamą. Nagle, w norze znalazł się kolejny lis. Większy od samicy, ogon bardziej puchaty, a i miał niezbyt wielkie mięśnie. Pysk cały od krwi, a w nim trzymał za szyję martwego bażanta. Na jego pysku pojawiło się coś w rodzaju uśmiechu, a ogon zamachał szczęśliwy. Był dumny ze swej partnerki. Ptaszora odłożył obok niej, aby mogła się najeść. Usadowił się gdzieś w kącie, przyglądał się raz to samicy, a raz młodym. Nagle usłyszeli huk. Maluchy zadrżały ze strachu i przytuliły się jeszcze bardziej do futra swej mamy. Dwa dorosłe lisy spojrzały na wyjście z nory. Samiec, jednak odwrócił swój wzrok i popatrzał na partnerkę. Skinął do niej łbem, co miało oznaczyć " Zaraz wracam, zobaczę co się dzieje ". Niepewny wyszedł z nory i skierował się na północ, gdyż stamtąd wywodził się ten dźwięk. Inne lisy pewnie zostałby w bezpiecznej norze, lecz ten rudy nie znał znaczenia "strach". Wiatr wiał mocno w południe, tak jakby chciał odgonić zwierzę. Na początku słychać było wesołe śpiewy ptaków, co dawało więcej odwagi nowemu ojcu, lecz po chwili śpiew ucichł. Leśne stworzenie zwolniło trochę kroku, stało się mniej pewne czy to dobry pomysł. Stanął. Poczuł że ktoś go obserwuje. Serce zaczęło mu mocno walić. Przestraszył się bardziej, gdy to coś go dotknęło w ogon. Skokiem, odwrócił się przodem do stworzenie. Uf...To tylko jego partnerka. Nieodpowiedzialne z jej strony. Zostawiła nowo narodzone szczenięta same. Samiec przytulił się do niej, polizał jej pysk. Nawet i zapomniał o młodych! Postanowili razem poszukać to co wydało ten huk. Szukali przez 10 minut, nic nie znaleźli....Nie! Znaleźli... Samiec lisa zobaczył mięso przywieszone sznurkiem do nisko położonej gałązki drzewa. Jego partnerka była trochę dalej, on był głodny...No więc szybko ją zjadł. Zaczął iść do swojej
ukochanej z uśmiechem na pysku. Jednak, po chwili zaczęło mu się kręcić w głowie, przed jego oczyma zaczęła się pojawiać wielka, czarna plama. Nie czuł łap, upadł i zamknął oczy. Nie otworzył ich już nigdy,nie oddychał. Zdechł. Lisica podeszła do lisa ze zdziwioną minął. Zaczęła szturchać go nosem, podnosić, wołać...Jednak nie wstał. Zrobiło jej się smutno i to bardzo. Przytuliła się do jego miękkiego futra, ostatni raz. Zaczęło kropić, aż w końcu lunął deszcz. Wszyscy mieszkańcy lasu, pośpiesznie chowali się w swoich norach, jaskiniach....Jednak nie mama. Ona została wciąż tuląc tego jedynego, który odszedł od niej na zawszę. Nagle, poczuła że ktoś ją obserwuje, nieznany zapach. Podniosła swój łeb i spojrzała w krzaki. Kłusownik, wymierzał do niej ze strzelby. Ta stała nieruchomo, przyglądając się mu. Oddychała spokojnie, jej wzrok również był taki. Człowiek nacisnął na spust strzelby, rozległ się huk taki jak przedtem. Ruda odbiła się od ziemi i uciekała w pośpiechu do swych dzieci. Na szczęście kłusownik chybił. Nieraz się przewróciła, gdyż było ślisko, ale musiała dotrzeć do swych potomków. Martwiła się o nie. Nagle wypogodziło się, odetchnęła z ulgą. Teraz będzie biec jej się jeszcze łatwiej i szybciej, deszcz nie będzie lał jej w oczy. Tak! W końcu zobaczyła swą norę, była zaledwie 5 centymetrów przed nią. Wbiegła do niej, bez szwanku. Nie, jednak ma ranę. No, a gdzie? Na sercu. Zdechł jej partner i trójka młodych...Pewnie z głodu. Położyła uszy po sobie i podeszła do żywych dzieci. Polizała każde z nich, ułożyła się, a maluchy zaczęły od razu ssać mleko matki. Oprócz tych trzech. Niestety.


------------
Nom, postanowiłem i ja napisać jakieś opowiadanie xd 
Tak wiem, opko nie najlepsze, no ale to początek. Później będzie lepiej i ciekawiej :3 Historia będzie ciupkę ściągnięta z filmu "Mój przyjaciel Lis" ( film warty uwagi, choć jest dla młodszych xd ) No nic, następna część już niedługo!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz