piątek, 31 stycznia 2014

Wojna cz. II [Cheese]


Chłodne popołudnie, owczarek australijski wracał sobie z zimowej kąpieli w jeziorze, które znajdowało się za rzeką. Zmęczony pływaniem ledwo doczłapał się na polanę. Przechodząc przez most nad rzeką wszedł na polanę i od razu padł trupem. Leżał przez parę chwil na zimowym puchu z wywalonym jęzorem na wierzch. Nie miał siły na nic, jeszcze nigdy nie zmęczył się tak jak dziś podczas pływania. Przymknął oczy by rozkoszować się wypoczynkiem. Cieszył się, że nikt mu nie przeszkadza i że nikogo nie widać na polanie. Owczarek potrzebował spokoju by nabrać sił.
Otworzył lekko oczy widząc rozmazaną postać Salem'a. Zdawało się, że wracał z polowania, jednak owczarkowi coś tu nie pasowało. Do jego nozdrzy dotarł dziwny zapach, jakby ktoś nie stąd. Otworzył szerzej oczy by przyjrzeć się zaistniałej sytuacji. Owczarek podniósł swój zad, lecz głowa dalej leżała na śniegu. Przybrał teraz pozycję małego szczeniaka, który miał zamiar bawić się, jednak brakowało tylko podniesionego ogona do góry, który za chwilę miał kołysać się na prawo i lewo. Pies szczeknął.
-Ej! -Cheese powiedział dosyć głośno dalej leżąc.
Salem spojrzał na niego dosyć dziwnie kręcąc głową.
-Ty byś mógł pomóc, a nie sobie leżysz i krzyczysz. -Zdenerwował się
-Poderwałeś wilka, a ja mam ci pomagać? Ten, tyle że ja już mam rodzinę. -Cheese nie grzeszył dziś swoim dobrym humorem.
-Grr... jeszcze słowo. Pomożesz w końcu? -Wściekły Salem stał na drugim końcu polany z towarzyszką.
-No już idę do was gołąbeczki.
Cheese podskakiwał z jednej łapy na drugą podśpiewując sobie coś. Znalazł się zaraz obok nich pytając.
-A co tam w lesie robiło się, że wilczyca taka zakrwawiona? -Spytał zaciekawiony Owczarek.
-Ale ty tępak jesteś. Mógłbyś zaprowadzić ją gdzieś w bezpieczne miejsce i ją opatrzeć? Ja nie mam czasu, a muszę załatwić jeszcze parę spraw. -Salem po chwili pobiegł w stronę lasu.
Cheese odprowadził go tylko wzrokiem i za chwilę zajął się wilczycą, której imienia nie zdążył jeszcze poznać. Gdy pytał ją o cokolwiek, ta nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa, tylko wskazywała nosem na zakrwawione ciało. Owczarek widząc kilka łez spływających z oczu wilczycy wytarł je łapą i zaprowadził ranną do pierwszej jaskini. Usadowił ją powoli mówiąc.
-Posłuchaj, jako, że nie jestem medykiem a zielarzem pobiegnę do lasu po potrzebne zioła lecznicze by zmniejszyć twój ból. Nie ruszaj się stąd, zaraz będę.
Kilkukolorowy pies wybiegł z jaskini i pobiegł w stronę lasu, gdzie natknął się na idącą Sashę z patykiem w pysku.
-Hej, a gdzie ty tak biegniesz? -Sasha upuściła patyk patrząc na Cheese.
-Idź szybko do trzeciej jaskini od prawej, tam jest chora wilczyca, która potrzebuje naszej pomocy, ja zaraz przyjdę, idę tylko po potrzebne zioła i rośliny. -Wytłumaczył jej dalej biegnąc.
Sasha od razu poszła we wskazanym kierunku. Owczarek w głowie wyliczał sobie nazwy ziół jakie będą mu potrzebne, nie chciał zapomnieć, a musiał znaleźć je jak najszybciej.
-Babka, lancyt, paproć..
Kiedy to zerwał wszystkiego po trochu, powoli wracał w stronę polany. W lesie znajdował również potrzebne rzeczy takie jak ostry nożyk, kawałek papieru, skałkę do przygotowywania mikstur i wiele innych. Wyłaniając się z lasu Samiec napotkał parę znajomych pysków, które dziwnie patrzyły się na niego, lecz ten nie miał czasu na tłumaczenia. Wbiegł do jaskini z potrzebnymi rzeczami i od razu wziął zielska by zaraz przygotować miksturę. Wpierw wytarł zaschniętą krew z futra wilczycy i opatrzył rany, by wiedzieć gdzie ma założyć opatrunki i posmarować specjalną maścią, którą właśnie wykonywał.
-I co dowiedziałaś się chociaż skąd pochodzi ta wilczyca, czy dalej nic? -Cheese zerknął na dalmatynkę.
-Nie, nic. Nie odzywała się nawet. -Odpowiedziała.
-Podłóż proszę ten mech dla niej, jeśli możesz. -Pies podał mech dla suczki.
Sasha ułożyła mech pod głową wilczycy trzymając ją za łapę. Cheese zrobiwszy miksturę zaczął przykładać do ran wilczycy.
-Spokojnie, może trochę piec, ale to tak musi być, za chwilkę przestanie. -Zawijał każdą ranę na łapach papierem który znalazł w lesie.
Wilczyca otworzyła oczy i przekręciła łbem otwierając powoli pysk. Sasha odsunęła się na bok.
-Nazywam się Cheese i jestem dzisiaj Twoim prywatnym lekarzem. -Pomachał łapą.
Wilczyca cicho burknęła i w końcu wydusiła z siebie parę słów.
-Dziękuję wam za wszystko. Jestem Terra. -Wilczyca dalej leżała.
Cheese wymienił się spojrzeniami z Sashą kończąc przecierać rany. Wtem odezwała się Sasha.
-Terra? Czekaj Serku, ja ją kojarzę z watahy Stipant Veritatis. -Dalmatynka spojrzała na wilczycę.
-To nasi sojusze, prawda? -Zdziwiony owczarek spytał.
-Dokładnie, jestem z tej watahy i zdążyłyśmy się już poznać z Sashą. W naszej wataszy rozpętała się wojna.-Terra zaczęła powoli wszystko tłumaczyć.
-Chwilka, jaka wojna? Z jakim stadem? -Spytał z niedowierzaniem pies.
-Stipant Sverae. Alphą ich jest Sunev. -Powiedziała dalej tłumacząc.
-To Venus i Sunev znają się, o co poszło? -Wtem odezwała się Sasha
-Venus i Sunev to siostry. -Wilczyca przekręciła się na drugi bok.
-Dobra, chyba zrozumiałem, ale... SV jest przecież magicznym stadem, a wrogowie? -Cheese wtrącił się.
-To też magiczne stado. -Odpowiedziała Terra.
-A jak liczna jest i jakie żywioły w niej występują?
W tym momencie Terra zaśmiała się, Cheese nie wiedział o co chodzi.
-Oj, jest ich bardzo dużo, może i nawet więcej jak 50. Nie wiemy dokładnie jakie żywioły tam występują, ale wiem, że trwa wojna i nie wiem czy poradzimy sobie. -Powiedziała smętnie wilczyca.
-Zawsze możecie na nas liczyć. W każdym bądź razie Terro, obawiam się, że przez kilka dni nie będziesz mogła wychodzić z tej jaskini, bowiem stan twojego zdrowia może pogorszyć się. -Sasha pokręciła głową na znak, że zgadza się ze słowami Owczarka.
-Sasha teraz tutaj z Tobą zostanie, a ja pójdę poszukać Nack'a-medyka, który przebada Cię dokładniej. W każdym bądź razie mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze. Miło było poznać.
Cheese wybiegł z jaskini szukając Husky'ego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz