sobota, 18 sierpnia 2012

W pogoni za królikiem. cz.1

Zapadła ciemność. Było słychać tylko wycie innych wilków.Normalny wieczór. Dzieci już spały. Wszyscy rozeszli się do swoich jaskiń.Tylko Ines ,Pepsi ,Ravel i Lena zostali na dworze. Chcieli zobaczyć spadające gwiazdy. To była ta pora. Spadające gwiazdy były najlepszym widokiem z naszej Polany.
-O ! O ! O! Tam jedna leci ! Patrzcie ! – Ravel zaczął krzyczeć i machał łapą w stronie gwiazdy.
-Musimy pomyśleć życzenie! –krzyknęłam.
Zgromadzeni zamknęli swoje oczy i pomyśleli życzenie. Po kilku sekundach wszyscy je otwarli i się uśmiechnęli.
-Pepsi o czym pomyślałeś? –zapytał go Ravel.
-Nie mogę powiedzieć inaczej by się nie spełniło. ;p- zaśmiał się Pepsi.
-Buu… Szkoda XD –Wszyscy zaczęli się śmiać.
Noc pod gwiazdami była najlepszą nocą. Jedną z tych spędzonych w gronie przyjaciół. Rano obudził nas Wess ,dzieciak Leiko i Lewisa.Byliśmy zmęczeni i chcieliśmy jeszcze pospać.
-Jeszcze chwilkę.-mówiła Lena z zamkniętymi oczami.
-No właśnie. Jeszcze chwilę !- powiedziałam JA.;d
Ravel spał jak zabity. Ja jeszcze miałam głowę pod łapą Pepsi. Lena spała między Pepsi i Ravel.Taką zgraną grupką spaliśmy prawie jeszcze 4 godziny. Gdy wstaliśmy wokół było cicho. Myśleliśmy ,że wszyscy robią sobie z nas żarty. Otrzepaliśmy się z piasku. Leniwie poszliśmy na polowanie. Byliśmy głodni jak wilk. Myśleliśmy tylko o jedzeniu. Weszliśmy na tereny do Polowania. Zauważyliśmy Matkę i 6 sarenek. Oblizaliśmy się i rozproszyliśmy się. Gdy każdy dał każdemu znak to Lena wyskoczyła z wysokiej trawy i zaatakowała matkę. Ja i Ravel otoczyliśmy małe sarenki. Pepsi pomógł Lenie.
Udało nam się. Pepsi ciągnął z Ravel’em Matkę. Była gruba i ciężka. Ja i Lena wzięłyśmy Sarenki na plecy i szłyśmy przed psami. Doszliśmy na Naszą Polanę. Nadal nikogo nie było.
-Ciekawe co teraz wymyślą ?-zapytała Lena z uśmiechem na twarzy.
Nagle z pobliskiej jaskini było słychać cichy płacz. Wszyscy odłożyliśmy pożywienie i pobiegliśmy do jaskini. Pierwszy dotarł Pepsi i Ravel. Ja z Leną byłyśmy drugie. W jaskini zobaczyliśmy zdechła wiewiórkę i syna Leiko ,który płakał.
-Już nie płacz Tash.-Leiko do niego podeszła i przytuliła.
-Tash. Gdzie jest Wess ,Mama i Tata?- Ravel podszedł do brata i się zapytał.
-I jeszcze gdzie jest całe stado?-zapytałam.
-Tam.-Tash pokazał łapką nasz Las.
Postanowiliśmy ,że Ja i Lena zostaniemy z Tash'em ,a Ravel i Pepsi pójdą ich poszukać.
Czekałyśmy ponad 5h na Pepsi i Ravel'a. Gdy przyszli przyprowadzili tylko Wess'a, Shet ,Zeev'a i Lessi. Resztę nie znaleźli.
-Co się tutaj stało Shet ?- Lena zapytała ją odrazu jak przyszła.
-Nie pamiętam. Jak położyliście się znowu spać to całe stado poszło na polowanie. Tash jeszcze spał więc zostawiliśmy go w jaskini.
-I? I co dalej?- Z tłumu wyrwał się Ravel.- Co się stało dalej? Widziałaś moich rodziców?
-Tak widziałam. Szli tuż za mną. Niestety gdy po 30 minutach się obróciłam ich już nie było. Myślałam ,że zauważyli zwierzynę.
-A co z resztą?- zapytał Pepsi.
-Ja byłam na końcu. Jednak dziwne było to ,że wszystkich powoli zaczynało brakować. Nagle nie było Blue. Potem Mistii. Na końcu ja.
-Nie zauważyłaś czegoś dziwnego?- zapytaliśmy równocześnie.
-Nie nic.- odpowiedziała Shet.
Po tej rozmowie daliśmy Shet i reszcie odpocząć. Postanowiliśmy ,że teraz Ja i Lena pójdziemy w Las. Pożegnaliśmy się ze 1/4 stada i weszłyśmy w Las. Na początku było strasznie cicho. Słyszałyśmy nawet nasz cichy oddech. Po pewnej chwili usłyszałyśmy jak coś rusza się w krzakach. Podeszłyśmy powoli do krzaków i zobaczyłyśmy....
C.D.N.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz