Treść zadania:
Na
wieść o zaczynającej się wojnie postanawiasz wkroczyć do akcji.
Wojownicy ze Stada Psich Serc ruszyli naprzód, a Ty chcesz zakraść się i
idziesz boczną ścieżką chowając się za drzewami. Wszyscy pobiegli w
stronę łąki i rozpoczyna się wojna. Musisz być bardzo czujna, gdyż nie
wiesz co Cię może spotkać. Widząc zakłopotaną suczkę ze Stada Nocy,
postanawiasz rzucić się w Jej stronę. To najzwyczajniej Alpha Stada
Nocy, jednak nie interesuje Cię to zbytnio. Wyskakujesz zza drzew i
toczysz z nią walkę. Już prawie zabijasz, aż tu nagle rzucają się na
Ciebie dwa potężne psy w obronie tamtej. Doznajesz niezłego urazu łapy,
więc Ragnar który to zauważył zanosi Cię do Cheese’a.
Samka
wiedziała, że podczas wojny jedną z ważniejszych rzeczy jest
rozpoznanie wroga. Trzeba wiedzieć w jakiej są kondycji wrodzy
wojownicy, zbadać ich zapał do walki i wrócić niosąc wieści swoim
przyjaciołom. Tym razem jednak jej rola jest nieco inna. Atak z
zaskoczenia. Skrytobójca działa na wlasną rękę i potajemnie wyżyna armię
przeciwnika. Nukri była indywidualistką więc zaraz po tym jak Wojownicy
ruszyli głowną trasą w prost na wroga weszła w gąszcz i bezszelestnie
poruszała się w odległości kilkunastu metrów za "plutonem" ze Stada
Psich Serc. Gdy reszta wkroczyła na pole bitwy zaczęła się zajadła
walka. Samka okrążyła teren walk słońce wisiało zgrabnie nad drzewami i
przypiekało spękaną ziemię którą rosiła krew bitewna. Jedno wciągnięcie
powietrza nozdrzami wystarczyło, żeby samica zorientowała się, że nie
jest sama. Przypadła do ziemi i czujnie nastawiła uszy. Nic nie ujdzie
uwagi tak skupionemu psu, który gotowy jest w każdej chwili ruszyć do
ataku. Pozycja którą przybrała pozwoliła jej obserwować otoczenie, nie
rzucając się w oczy i narażając na zdemaskowanie. Oblizała pysk mokrym
językiem i powoli wciąż czołgając się przy ziemi podeszła do źródła
zapachu. Wychyliła się zza ogromnego krzaka dzikiego bzu i ku jej
zaskoczeniu oczom ukazała się sama Alpha stada Nocy. Spojrzała z
politowaniem na zdezorientowaną i zagubioną sukę. Zastrzygła uchem i
przyczaiła się w wygodnej pozycji. Nie była jeszcze gotowa na atak. Coś
jej nie do końca pasowało. "Czemu alpha nie walczy? Chce uciec? Czy na
pewno jesteśmy tu same i odpowiednio daleko od walk by nie zdołała
wezwać pomocy? " Miała dużo pytań a bardzo mało czasu na działanie. Mimo
wszystko postanowiła ją na razie obserwować. Po chwili przybiegł do
niej kundel, średniej wielkości. Wyglądało na to że meldował jej o
losach wojny. Zjeżyła sierść i podkuliła ogon gdy usłyszała co miał jej
do powiedzenia. Odesłała go na pozycję cichym warknięciem i zaczęła
nerwowo rozglądać się po krzakach. Teraz już na pewno chce uciec. Nukri
wyszczerzyła kły i po upewnieniu się że pies odszedł. Wynurzyła się z
krzaków warcząc jak stary silnik z malucha i jeżąc futro na karku. Tamta
obrzuciła ją przerażonym spojrzeniem i zaszczekała jakby chcąc wezwać
pomoc. Pisk był jednak zdławiony przez szczęki białej ostro zaciskające
się na szyi ofiary. "To będzie prostsze niż myślałam" przeszło przez
głowę atakującej. Alpha miała ciemniejszą sierść, parę białych plam
zdobiło jej grzbiet. Wierzgała jak ranne ciele, Nukri śmiała się z niej w
duchu. Bo jak taki ktoś może być Alphą stada?
Jednak
ta jakimś cudem wyśliznęła się z jej szczęk i drasnęła ją zębami w
kark, lecz nie trafiła i upadła na więdnącą trawę. Krew z jej szyi
kapała na stokrotki a ona sama dyszała z bólu i strachu nie mogąc
wydusić słowa. Biała otrzepała się, miała sporo drobnych ran zadanych
przez broniące się pazury alphy. W oczach puchatej skrzyła się żądza
mordu, ale nie tylko, przyćmiewała ją troska o stado i swoje młode.
Gdzie jej partner? Walczy już czy dostał inne zadanie? Nie miała czasu
by się zastanawiać, przed soba miała wrogą alphę, która płaszczyła się i
błagała o litość. Żadna samica przy władzy nie powinna tak się hańbić,
rozzłościło ją to jeszcze bardziej. Ostatni cios, ten szczególny
odbierający życie. Była zdecydowana zadać ten cios, wiedziała czym jest
śmierć. Na tę sukę przed nią nadszedł czas.
Zrobiła
zamach i zacisnęła kły na tchawicy ciemnej. Powoli zaciskała szczęki
czekając na ten wspaniały dźwięk kruszonych chrząstek i ostatni łyk
powietrza przed śmiercią jej ofiary.
Niespodziewanie
zza krzaków wyskoczyły dwa potężne psy, zębiska jednego zacisnęły się
na ogonie puchatej i szarpnięciem próbowały oderwać ją od ich
przywódczyni. Drugi odrobinę mniejszy pies chwycił alphe i próbował ją
odciągnąć łapą uderzając w pysk Nukri. Co to za metody? Oczy skrytobójcy
błysnęły czerwienią. Nie zgadzała się na przerywanie jej w pracy.
Puściła alphę i odepchnęła ją od siebie na tyle silnie że jej ciało
upadło przyduszając mniejszego obrońcę. Ona zaś wpadła w szał atakując
psa który trzymał ją za ogon dziesiątkami ciosów jej ostrych kłów.
Pies
zdezorientowany puścił ogon a samka cicho odetchnęła z ulgą. Sielanka
nie trwała jednak długo bo olbrzym rzucił się na nią ponownie, ta z
gracją odpierała jego ciosy do momentu aż nie uwolnił się drugi i nie
chwycił jej za nogę w momencie gdy chciała posmakować krwi wielkiego
czarnego psa.Usłyszała tylko przygłuszony trzask kości i runęła na
ziemię jak kłoda. Broniła się mimo to lecz nie wszystkie ciosy była w
stanie odeprzeć. Oba psy atakowały ją jednocześnie, biała bała się że to
już koniec. Jedynym ratunkiem było wezwanie pomocy. Ostatkiem sił
rzuciła w niebo swój oddech wraz z błagalnym wyciem.
Straciła
przytomność z wyczerpania, podczas jej nieobecności w ciele widziała
spacerującego po ogromnej polanie wysoko w górach swojego mentora
Białego Wilka. Podszedł do niej i pomógł wstać, nie czuła przenikającego
jej ciało bólu. Ale wilk wydawał jej się dziwnie milczący. Usiadł na
skraju przepaści i pokazał jej płynącą w dole rzekę. Biała czuła
wewnętrzną radość, ciepło płynące od ziemi przez jej ciało. Chciała
zadać mu pytanie ale nie zdołała wydobyć z siebie głosu. Kazał jej
wracać, ona zaskoczona spojrzała w jego oczy, nagle poczuła okropny ból w
tylnej łapie i cały piękny pejzaż rozmazał jej się przed oczami.
Wróciła.
Nad nią stał
Ragnar, po złowrogich olbrzymach nie było śladu. Pomógł jej wstać i
powoli pokuśtykali w stronę Cheesego, który miał opatrzyć jej złamaną
kończynę. Spojrzała na siebie w sadzawce którą mijali, cała obdrapana,
białe futro poplamione krwią. Zacisnęła szczęki żeby nie wrzasnąć ze
złości. Cała jej rola na nic. Fuknęła tylko cicho na co Ragnar posłal
jej pocieszające słowa o odwadze i takich innych nie ważnych już dla
niej w tym momencie rzeczach.
____________________________________________
Przepraszam że tak długo musieliście czekać ;)