czwartek, 8 listopada 2012

Wierszyk Vivian


Siedzi Lena przy kominku,
Przyglądając się stadeńku.
Ravel z Carmell pod jemiołą,
Wypatrują gwiazdki w koło.
Vivian z Izis ciasta pieką,
A szczeniakom ślinki ciekną.
Reszta sfory choinkę ubierała,
Przy tym dużo bombek zbijała.
Sathana lampki wieszała
I Lorelei do drzewka przywiązała. 
Keyth z Ren'em się bawili
Przy czym tak sobie nucili : 
,, Już na płatkach śniegu przyfrunęły święta.
Teraz wszystkie pieski marzą tylko o prezentach. 
Sanie Mikołaja dzwonią dzwoneczkami.
Święty Mikołaju bądź już zawsze tutaj z nami. 
A Mikołaj pędzi,
A Mikołaj gna.
Od domu do domu, 
Ciężką prace ma. ''
I tak patrzy na to Lena,
I tak sobie mniema. 
Że te święta będą udane
I wesoło wyśpiewane.

Okiem Ruby

 Przebudziła się.Wychyliła pysk zza krzewu,zza swojego ulubionego miejsca oddalonego trochę od centrum polany,z którego ona świetnie widziała wszystko,ale jej nie widział nikt,kto by się uważnie nie przyjrzał.Było ciemno.Zimne,nocne powietrze drażniło jej nos a wiatr przyprawiał o dreszcze.Na polanie nie było widać żywej duszy:wszyscy spali.Nic dziwnego,tyle się dziś wydarzyło.Tyle wydarzeń,ale ona w żadnym nie brała udziału.Nie tylko dlatego,że była za młoda,po prostu nie miała odwagi.Ktoś nazwie ją tchórzem?Ciekawe,a kto powiedział,że każdy musi być duszą towarzystwa,tryskającą pomysłami,udzielającą się zawsze i wszędzie?Wolała poobserwować,niż popełnić jakieś głupstwo,co byłoby chyba nieuniknione,biorąc pod uwagę jej brak doświadczenia.Szczeniętą dużo się wybacza (gdzie to usłyszała?Nie pamięta),ale wstyd pozostaje.
 Wyplątała się z gałązek i przeciągnęła się.Śnieg skrzypiał cicho pod jej łapami,gdy ruszyła do swojej nory,choć może wybrałaby się do mamy?Nie,nie będzie jej budzić w środku nocy.Ma swoją norę,w prawdzie trochę ciasną(ciasną ale własną-zaśmiała się w duchu) w której trochę pustawo,ale w końcu idzie spać.Mimo wszystko nie lubiła samotności.Nigdy nie będzie spontaniczną sunią,ale też nigdy nie będzie w stanie polubić samotności.Choć chyba jest na to skazana:sześć miesięcy w stadzie,a ona poza rodzicami nie ma nikogo bliskiego.Rodzeństwa nie widuje,przyjaciółki nie ma.Mogła by spróbować rozmawiać,bawić się tak jak inni,ale wypadłoby to raczej komicznie i nie zyskałaby nic,poza kilkoma wyrażającymi politowanie uśmiechami.To nie jest jej natura,będą musieli polubić ją taką,jaka jest.A nie,nie muszą.Nikogo nie zmusi do tego,by ją polubił.Nawet nie ma zamiaru.Może się tacy znajdą,może nie.
 Wczołgała się do nory i zwinęła w kłębek,wtulając nos w miękkie futro.Sen przyszedł szybko,ale w nim też była obserwatorką,tyle,że czerpała z tego większą radość.
___________________________________
Tak,tak:bez ładu i większego składu,ale możecie mi nie wierzyć,dokładnie o to mi chodziło.
,,Opowiadanie'' ma na celu trochę przybliżyć postrzeganie świata przez Ruby.Spokojnie,nie będą pojawiać się często,tylko wtedy,gdy zdarzy się coś dla tej postaci ciekawego.Jeśli bardzo przeszkadza:jest pierwsze i ostatnie.